download 4

S.T.A.L.K.E.R. 2: Cost of Hope – recenzja. Zona nie nagradza bohaterów

Największym błędem, jaki można popełnić wobec Cost of Hope, jest oczekiwanie kolejnej porcji strzelania i nowych lokacji. Owszem, dodatek dostarcza oba te elementy, ale jego prawdziwa siła leży gdzie indziej. To historia o ludziach, którzy dawno przestali wierzyć w szczęśliwe zakończenia, a mimo to każdego ranka zakładają maskę przeciwgazową i wychodzą w Zonę.

Po napisach końcowych nie pamiętałem najtrudniejszego bossa ani najlepszego artefaktu. Pamiętałem twarze ludzi, których nie udało się uratować.

I właśnie dlatego uważam, że Cost of Hope jest dojrzalszym rozdziałem niż wiele fragmentów podstawowego Heart of Chornobyl.

Zona wreszcie znowu jest nieprzewidywalna

image 6

W podstawce często zachwycałem się skalą świata, ale czasami miałem wrażenie, że eksploracja staje się rutyną. Dodatek naprawia to w bardzo prosty sposób. Zamiast stawiać na większy świat, projektanci stworzyli miejsca, które mają własny charakter.

Limańsk nie jest tylko ruiną miasta. To przestrzeń, która wygląda, jakby wojna i anomalia od lat prowadziły ze sobą cichą rozmowę. Każda ulica opowiada inną historię. Opuszczony blok mieszkalny potrafi być bardziej niepokojący niż laboratorium pełne mutantów, bo to właśnie tam znajduję dziecięce zabawki, niedopite kubki i ślady życia zatrzymanego w jednej sekundzie.

Największym sukcesem dodatku jest fakt, że przestałem szukać skrzynek z łupem, a zacząłem szukać historii.

Nie ma dobrych decyzji. Są tylko mniej bolesne

Fabuła bardzo świadomie odchodzi od klasycznego podziału na bohaterów i złoczyńców. Większość postaci walczy o coś, co z ich perspektywy wydaje się słuszne. Problem polega na tym, że Zona nigdy nie pozwala wszystkim wygrać jednocześnie.

Kilka razy złapałem się na tym, że wybierałem rozwiązanie nie dlatego, że było moralnie właściwe, ale dlatego, że wydawało się najmniej okrutne. To ogromna różnica. W wielu grach decyzje moralne przypominają test charakteru. Tutaj przypominają rachunek strat.

Cost of Hope nie pyta, czy jesteś dobrym człowiekiem. Pyta, z czym będziesz potrafił później żyć.

To znacznie ciekawsze pytanie.

Strzelanie nadal jest brutalne, ale cisza robi większe wrażenie

image 7

Gunplay pozostaje jednym z najmocniejszych elementów STALKERA. Broń ma ciężar, odrzut i charakter, a każda wymiana ognia potrafi zakończyć się błyskawicznie. Jednak najbardziej zapadły mi w pamięć momenty, kiedy… nie strzelałem.

Spacer przez zarośniętą stację kolejową. Odgłos licznika Geigera. Wiatr przeciskający się przez metalowe konstrukcje. Dalekie wycie psa, którego nawet nie widzę.

Mało która gra rozumie, że napięcie rodzi się z oczekiwania, a nie z akcji. Cost of Hope bardzo często pozwala ciszy wykonać całą pracę za muzykę i efekty specjalne.

Ekonomia przetrwania jest ważniejsza niż poziom postaci

Dodatek przypomniał mi coś, co współczesne RPG-i często gubią. Rozwój postaci nie sprawia, że staję się superbohaterem. Nadal boję się wejść do ciemnego budynku z dwoma magazynkami i jedną apteczką.

Największym zasobem nie są punkty doświadczenia.

Jest nim pewność siebie.

Im lepszy sprzęt zdobywam, tym bardziej boję się go stracić. Im cenniejszy artefakt niosę w plecaku, tym ostrożniej stawiam każdy krok. Zona tworzy niezwykły paradoks: rozwój nie daje odwagi. Daje więcej powodów, żeby przeżyć.

To jedna z najbardziej eleganckich form progresji, jakie oferuje gatunek.

Technicznie jest lepiej, ale nie idealnie

image 8

Nie da się udawać, że wszystkie problemy zniknęły. Animacje przeciwników nadal potrafią się pogubić, zdarzają się drobne błędy skryptów, a sztuczna inteligencja momentami podejmuje bardzo dziwne decyzje. Na szczęście są to już raczej pojedyncze rysy niż fundament całego doświadczenia.

Znacznie bardziej przeszkadzały mi niektóre walki z mutantami. Część nowych przeciwników imponuje projektem i zachowaniem, ale kilka starć niepotrzebnie zamienia się w opróżnianie kolejnych magazynków. STALKER zawsze był najciekawszy wtedy, gdy wygrywało przygotowanie, a nie ilość amunicji.

Po przejściu dodatku doszedłem do wniosku, że Zona nie jest antagonistą tej serii.

Antagonistą jest nadzieja.

To ona popycha ludzi do ryzykowania życia dla artefaktów. To ona każe naukowcom wracać do miejsc, z których powinni uciekać. To ona sprawia, że stalkerzy wierzą, iż tym razem wyprawa będzie inna.

Anomalie zabijają ciało.

Nadzieja zabija rozsądek.

I właśnie dlatego tytuł Cost of Hope okazuje się tak trafny. Nie chodzi o cenę, którą płacimy za przetrwanie. Chodzi o cenę, którą płacimy za przekonanie, że gdzieś w tej przeklętej krainie wciąż istnieje lepsze jutro.

Czy warto wrócić do Zony?

image 9

Zdecydowanie tak. To dodatek, który nie próbuje być większy od podstawowej gry. Woli być bardziej osobisty. Oferuje świetnie zaprojektowane lokacje, mocniejszą narrację i atmosferę, która ponownie przypomina, dlaczego STALKER od lat pozostaje czymś więcej niż zwykłym postapokaliptycznym shooterem.

Plusy

  • fenomenalny klimat nowych lokacji,
  • znacznie dojrzalsza fabuła,
  • świetna narracja środowiskowa,
  • satysfakcjonujące eksplorowanie ruin,
  • wybory, które naprawdę zostają w głowie.

Minusy

  • sporadyczne błędy techniczne,
  • nierówny balans części walk z mutantami,
  • niektóre misje mogłyby oferować więcej swobody.

Ocena: 9/10

S.T.A.L.K.E.R. 2: Cost of Hope przypomina, że najlepsze historie o apokalipsie nigdy nie opowiadają o końcu świata. Opowiadają o ludziach, którzy uparcie próbują żyć dalej, nawet wtedy, gdy świat dawno przestał im to odwzajemniać.

Nasza ocena jakości
Ocena użytkowników:
[Oddanych głosów: 0 Średnia ocena: 0]

Podobne wpisy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *