Recenzja Mouse P.I. For Hire 1 scaled

Recenzja Mouse: P.I. For Hire — Jack Pepper i sprawa serowego miasta

Były takie gry, na które czekało się z nadzieją i pewną dozą niepewności jednocześnie. Mouse: P.I. For Hire należało do nich od pierwszego zwiastuna — pomysł połączenia estetyki kreskówek z lat trzydziestych z dynamiczną strzelanką w stylu boomer shootera wyglądał równie obiecująco, co ryzykownie. Ostatecznie okazuje się, że Fumi Games wiedziało, co robi. Niemal przez cały czas.

Mouseburg czeka

Fabuła osadzona jest w tytułowym Mousesburgu (Myszogrodzie?) — mieście zamieszkałym przez myszy, szczury i nornice, gdzie korupcja, gangsterzy i polityczne intrygi są chlebem powszednim. Wcielamy się w Jacka Peppera, prywatnego detektywa i weterana wojennego, który zaczyna od sprawy zaginionego maga, a kończy na rozpracowywaniu spisku o zasięgu znacznie przekraczającym jego skromne biuro.

Historia jest prowadzona sprawnie i z wyczuciem. Noir w wykonaniu Mouse jest szczery — intryga wciąga, postacie mają charakter, a dialogi napisano z poczuciem humoru, które przez większość czasu naprawdę śmieszy. Warto dodać, że polskie tłumaczenie stoi na zaskakująco wysokim poziomie, szczególnie biorąc pod uwagę, jak gęsto gra szafuje kalamburami i odniesieniami do sera w każdej możliwej formie. Bo ser jest tu wszędzie — jako waluta żartów, jako motyw fabularny, jako zawołanie bojowe. Na początku bawi to szczerze. W pewnym momencie zaczyna bawić mniej.

Gra puszcza do gracza oko odrobinę zbyt często. Komentarze przełamujące czwartą ścianę i autoironiczne uwagi Jacka są wdzięczne, ale kiedy pojawiają się co kilka minut, przestają zaskakiwać. Żart, który mówi sam o sobie, że jest żartem, rzadko bywa naprawdę zabawny.

Strzelanie robi różnicę

Recenzja Mouse P.I. For Hire 24

W centrum rozgrywki stoi dynamiczna strzelanina pierwszoosobowa z zestawem narzędzi, który szybko wykracza poza standardowy pistolet i strzelbę. James Gun — czyli po prostu tommy gun w kreskówkowym wydaniu — to jeden z przyjemniejszych karabinów, jakie można trzymać w wirtualnych rękach w tym roku. Strzelba satysfakcjonuje, wyrzutnik kwasu śmieszy i zabija jednocześnie, a puszka szpinaku zamieniająca Jacka w miniaturowego pogromcę przestępców to moment, który trudno nie lubić.

Ruch jest płynny i intuicyjny. Dash, podwójny skok, ogon-hak do grapplingu i zjeżdżanie po ścianach — wszystko razem tworzy zestaw, który sprawia, że przez poziomy pędzi się z przyjemnością. Gra wymaga ciągłego ruchu, a przeciwnicy potrafią boleśnie karać za stanie w miejscu.

Słabszą stroną jest różnorodność wrogów. Myszy-gangsterzy, robo-myszy i kilka innych typów przewijają się przez całą kampanię, a nowi przeciwnicy to często po prostu poprzedni w nowym ubraniu. Nie wymuszają zmiany podejścia ani eksperymentowania z bronią — tę ostatnią zmienia się głównie wtedy, gdy skończy się amunicja. Bossy są bardziej zróżnicowane i stanowią wyraźne wysokie punkty rozgrywki, choć finałowy akt kampanii lekko traci impet i powtarza schematy nieco za długo.

Poziomy, których chce się eksplorować

Recenzja Mouse P.I. For Hire 26

Projekt poziomów to jeden z mocniejszych atutów Mouse: P.I. For Hire. Opera, mroczne bagna, hollywoodzkie plany filmowe, podziemne kanały — każda lokacja ma własny charakter i jest szczegółowo zbudowana z dbałością o detal. Rosiny z obliczami, pająki w butach, tańczące ślimaki — świat gry jest gęsty od drobnych animacyjnych smaczków, które nagradzają uwagę.

Mapa jest liniowa, ale nie klaustrofobiczna. Zawsze jest ścieżka naprzód i kilka odnóg do zbadania. Sekretów nie brakuje — figurki zdobiące biuro Jacka, fragmenty komiksu, karty do karcianej minigry, schematy ulepszeń broni. Problem w tym, że do ukończonych poziomów wrócić nie można. Ani w trakcie kampanii, ani po jej zakończeniu. Pominięta znajdźka przepada bezpowrotnie. W grze, która tak wyraźnie zachęca do eksploracji każdego kąta, jest to decyzja projektowa trudna do obrony.

Miniaturka otwierania zamków za pomocą ogona Jacka zasługuje natomiast na osobną wzmiankę — prosta mechanika polegająca na nawigowaniu ogonem przez bęben i uruchamianiu kolejnych zapadek dostarcza przyjemnej odskoczni między walkami.

Oprawa, która robi wrażenie

Recenzja Mouse P.I. For Hire 13

Estetyka gry jest jej najmocniejszą kartą i nie ma w tym żadnej przesady. Styl rubber hose — ręcznie rysowana animacja rodem z wczesnych kreskówek — jest odtworzony z dbałością o każdy szczegół. Dwuwymiarowe postacie poruszające się w trójwymiarowym świecie, czarno-biała paleta z efektem ziarna filmowego, animacje przeładowania i śmierci przeciwników różniące się w zależności od użytej broni — wszystko to tworzy spójną, zachwycającą całość. Porównania do Cupheada są nieuchronne, Mouse broni się jednak jako własna propozycja z własną tożsamością.

Ścieżka dźwiękowa oparta na bigbandowym jazzie perfekcyjnie oddaje klimat Mousesburga i nakręca tempo walki. Troy Baker w roli Jacka Peppera sprawdza się świetnie — jego komentarze towarzyszące rozgrywce są wdzięczne i nie nudzą. Polska lokalizacja rzadko kiedy dorównuje oryginałowi — tutaj w dużej mierze mu dorównuje.

Jedna uwaga techniczna, która rzuca się w oczy od pierwszych minut: gra nie obsługuje monitorów ultrawide. Na ekranach 21:9 widoczne są czarne pasy po bokach przez całą rozgrywkę. Przy tak starannie zaprojektowanej oprawie wizualnej jest to przeoczenie odczuwalne bardziej niż w przeciętnej produkcji.

Ocena końcowa

Mouse: P.I. For Hire to gra, która wie, czym chce być, i w zdecydowanej większości tym jest. Dynamiczny boomer shooter z genialną oprawą wizualną, sprawnie napisaną intrygą i strzelaniem, które po prostu przyjemnie się czuje. Brakuje jej głębi w systemie walki, żarty serowe mają swój limit wytrzymałości, brak możliwości powrotu do poziomów to strzał w stopę dla łowców znajdziek, a brak obsługi ultrawide to niedopatrzenie, które przy tej oprawie wizualnej szczególnie boli.

Mimo tych potknięć — Mouseburg jest miejscem, do którego chce się wracać.

Ocena: 8/10

Nasza ocena jakości
Ocena użytkowników:
[Oddanych głosów: 0 Średnia ocena: 0]

Podobne wpisy

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *