tales of seikyu pc steam cover

Recenzja Tales of Seikyu – godny rywal Stardew Valley czy stracony potencjał?

Mam słabość do gier farmerskich. Stardew Valley pochłonęło mi kawał życia, a każda nowa propozycja z gatunku budzi we mnie tę samą iskrę nadziei, że tym razem znajdę coś, co zatrzyma mnie na setki godzin. Tales of Seikyu studia ACE Entertainment kusiło mnie od dawna świeżym pomysłem: farmerski life sim osadzony na wyspie zamieszkanej przez yokai, gdzie sam wcielasz się w potomka Klanu Lisów obdarzonego zdolnością zmiany kształtu. Koncept jest znakomity. Wykonanie, niestety, sprawia wrażenie, jakby gra wyszła z Early Access o kilka miesięcy za szybko.

Wyspa, na którą chce się wracać

image 1

Zacznę od tego, co naprawdę mnie w tej grze ujęło. Seikyu to spokojna wyspa-sanktuarium, ukryta z dala od zgiełku ludzkiego świata, gdzie duchy yokai żyją w harmonii z naturą i porami roku. Wraz z siostrą zaczynasz nowe życie w starej farmie pełnej wspomnień, i od tego momentu tempo dnia tworzysz sam. Uprawiasz pole, wędrujesz do miasteczka, albo ruszasz ścieżką, której jeszcze nie odkryłeś.

Sama uprawa roli jest dla mnie najmocniejszym elementem gry. Trafia w to specyficzne miejsce, którego szukałem — i chociaż mechanicznie jest dość typowa dla gatunku, unikalny aspekt wykorzystywania form yokai do orania i podlewania upraw dodaje jej charakteru. Rozbudowa pól, sezonowe uprawy, hodowla kur, krów, owiec i, tak, kapibar wygrzewających się w gorących źródłach — to wszystko sprawia frajdę i wciąga w kojący rytm.

Zmiana kształtu to pomysł, który naprawdę doceniam. Jako potomek Klanu Lisów przeobrażasz się w różne formy: szarżujesz przez pola jako dzik, szybujesz na wietrze jako tengu, nurkujesz pod falami jako duch wody. Każda forma otwiera nowe zakątki wyspy — ukryte ruiny, odległe wzgórza, zatopione skarby. To rozwiązanie, które sensownie łączy farmę z eksploracją i dodaje warstwę, której w większości gier gatunku brakuje.

Muszę też pochwalić różnorodność zalotników. Torleone, były pirat i wydra prowadząca sklep rybny, samotnie wychowująca siostrzeńca. Miss Ama, emerytowana aktorka. Leon, przystojny kapłan z dekadami przygód za sobą. To postacie wyłamujące się ze schematu dwudziestoparoletnich kawalerów i panien na wydaniu, i cieszę się, że gra oferuje starszych bohaterów, za którymi tęskni wielu graczy gatunku.

Gdzie zaczynają się problemy

image 2

I tu, niestety, muszę zejść z tonu zachwytu, bo im dłużej grałem, tym więcej czerwonych flag się pojawiało. Tales of Seikyu jest po prostu niedopracowane. Gra przycina się przy pierwszym wejściu do miasteczka w danej sesji. Postacie teleportują się z punktu A do punktu B zgodnie z ich harmonogramem, zamiast normalnie chodzić. NPC potrafią utknąć w jednej pozycji na tak długo, jak zajmuje ci ukończenie konkretnego zadania, dla którego się tam znajdują.

Najgorsze są jednak problemy z questami. System zależności, na którym opierają się zadania, potrafi się psuć. Wielokrotnie natrafiałem na sytuacje, gdzie linia questów wymagała wcześniejszego rozwinięcia wątku innej postaci — o czym gra nie informuje wprost. Zdarza się, że questy zawieszają się w dzienniku na zawsze, bo brakuje jakiegoś warunku wyzwalającego, albo NPC znika z mapy na całe tygodnie. Część graczy zgłasza całkowite zablokowanie postępu fabularnego, na przykład przy zadaniu z gaszeniem pożarów w miasteczku. To poważny problem w grze, która żyje i umiera wraz z tym, czy miasteczko sprawia wrażenie żywego.

Największym problemem projektowym jest jednak to, że fabuła rozwija się, ale gra nie pokazuje rezultatów tego rozwoju. Historia jest intrygująca, lore ciekawe, ale prezentacja bywa pośpieszna i rwana. Relacje z mieszkańcami są płytkie i zbyt szybko przechodzą do sedna. Kliknięcie opcji „chciałbym cię lepiej poznać” oferuje jedynie prośbę o uścisk lub pocałunek, zamiast rozmowy o ich dniu czy o nich samych.

Walka, animacje i drobiazgi

image 3

System walki jest lepszy niż w przeciętnej grze farmerskiej — trzy bronie o różnych stylach, szybkie i ciężkie ataki, uniki. Problem w tym, że nie ma w nim głębi ani wyczucia. Liczba wykonanych animacji ataku nie zawsze zgadza się z liczbą naciśnięć przycisku, przez co w ferworze walki trudno wytimować unik. Kopanie w kopalni kataną również wygląda dziwnie.

Animacje postaci to osobny temat. Brakuje ruchu bocznego, więc gdy dużo się przemieszczam, postać wygląda, jakby ślizgała się po ziemi. Animacje przytulania i całowania wymagają dopracowania — mam wrażenie, że zaraz zostanę rzucony przez biodro zamiast przytulony, a pocałunek wygląda jak pochylenie się robota z szeroko otwartymi oczami. To detale, ale nawarstwiają się i budują wrażenie gry, która potrzebowała jeszcze rundy szlifu.

Kwestia AI

Muszę odnotować temat, który przewija się w wielu opiniach: podejrzenia o użycie generatywnej AI przy portretach postaci. Niespójności są zauważalne — tatuaż Nyotengu jest po różnych stronach na portrecie i na modelu, ręce Leona mają różne kolory, wyraz twarzy Kon rzadko pasuje do tonu sceny. Twórcy opublikowali co prawda playlistę ze speedpaintami niektórych portretów, ale dla części graczy wątpliwości pozostają, i jest to czynnik, który dla wielu osób będzie dealbreakerem. Warto o tym wiedzieć przed zakupem.

Co napawa nadzieją

image 4

Sprawiedliwie trzeba oddać, że nie wszystko jest tu złe, wręcz przeciwnie. Fundament jest naprawdę dobry, a deweloperzy aktywnie łatają grę — aktualizacje pojawiają się regularnie, a pierwsza duża łatka po premierze 1.0 dała mi realną nadzieję, że z czasem tytuł dojrzeje. Modele 3D są ładne, klimat japońskiego folkloru wciąga, a siostra Kon towarzysząca ci przez całą grę nadaje twojej postaci ludzki rys i komentuje wydarzenia w uroczy sposób.

To gra, która przy odpowiednim wsparciu poaktualizacyjnym może stać się solidną pozycją gatunku. W obecnym stanie jednak zbyt często przypomina o swojej niedojrzałości.

Czy warto zagrać w Tales of Seikyu?

Tales of Seikyu to gra z uroczym pomysłem, świeżym settingiem i solidnym farmerskim rdzeniem, której zabrakło jeszcze kilku miesięcy dopracowywania. Uprawa roli jest satysfakcjonująca, formy yokai sensownie łączą farmę z eksploracją, a starsi zalotnicy i klimat japońskiego folkloru wyróżniają ją na tle konkurencji. Sam bawiłem się dobrze i widzę tu potencjał na coś naprawdę wartościowego.

Problem w tym, że jankowatość, psujące się questy, płytkie relacje, niedopracowane animacje i wątpliwości wokół AI składają się na doświadczenie, które sprawia wrażenie zaawansowanego Early Access, a nie skończonego produktu w wersji 1.0. Jeśli lubisz gry farmerskie, kręci cię setting inspirowany Japonią i masz tolerancję na chropowatości — możesz spróbować już teraz. Ale jeśli zależy ci na dopracowanej, żywej wiosce i płynnej fabule, albo kwestia AI jest dla ciebie istotna, radzę poczekać jeszcze kilka miesięcy na kolejne aktualizacje. Fundament jest tu na tyle mocny, że warto obserwować rozwój tego tytułu.

Nasza ocena jakości
Ocena użytkowników:
[Oddanych głosów: 0 Średnia ocena: 0]

Podobne wpisy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *