Recenzja Disciples: Domination – bezpieczny powrót do Nevendaar
Trzy lata po premierze Disciples: Liberation, studio Frima powraca z bezpośrednią kontynuacją przygód królowej Avyanny. Disciples: Domination przenosi nas piętnaście lat w przód, prezentując krainę Nevendaar trawioną przez nadnaturalną korupcję. Choć twórcy przygotowali kinowe wprowadzenie dla nowych graczy, znajomość poprzedniej części pozostaje kluczowa dla pełnego zrozumienia relacji między postaciami i ciężaru decyzji podejmowanych przez monarchinię.
Mechanika bez rewolucji
Rozgrywka w Domination opiera się na sprawdzonym, choć dla wielu wtórnym schemacie. Eksploracja mapy w czasie rzeczywistym przeplata się z turowymi starciami na heksagonalnych polach bitew. System walki jest niemal identyczny jak w Liberation – kluczowe pozostaje odpowiednie pozycjonowanie jednostek oraz wykorzystywanie interaktywnych elementów otoczenia.
Nowością są tzw. Grievances (Skargi) – krótkie scenariusze narracyjne rozgrywane w sali tronowej, wpływające na relacje z frakcjami. Choć dodają one głębi systemowi dyplomacji, w praktyce sprowadzają się do żonglowania statystykami i surowcami. Powrót krasnoludów jako grywalnej frakcji cieszy, jednak ich mechaniki wpisują się w standardowy kanon dark fantasy, nie oferując niczego, czego fani gatunku by już nie znali.
Rozwój postaci i zarządzanie
System RPG oparto na czterech klasach Avyanny (m.in. Warmaster, Witch Queen) oraz drzewkach umiejętności. Mimo dużej liczby punktów do wydania, progresja wydaje się powolna, a większość bonusów to jedynie pasywne wzmocnienia procentowe. Podobnie wygląda rozbudowa Yllian – naszej bazy wypadowej. Zarządzanie zamkiem jest sztywne i ściśle powiązane z postępami w fabule, co ogranicza strategiczną swobodę na rzecz liniowego odblokowywania kolejnych poziomów jednostek.
Oprawa i
Wizualnie gra trzyma solidny poziom. Modele postaci są szczegółowe, a animacje walki dopracowane. Niestety, dubbing wypada nierówno – sama Avyanna brzmi zaskakująco pospolicie jak na władczynię z wieloletnim stażem. Największym mankamentem dla czytelników naszego serwisu będzie jednak brak polskiej wersji językowej. W tytule tak mocno opartym na tekście i lore, jest to istotna bariera dla części odbiorców.
Czy warto zagrać w Disciples: Domination?
Disciples: Domination to produkt poprawny, który nie aspiruje do miana pełnoprawnego sequela. To raczej obszerny dodatek, oferujący więcej tego samego w nieco krótszej formie. Gra traci impet w połowie kampanii przez powtarzalność starć i grind surowców. Jeśli polubiliście Liberation, poczujecie się tu jak w domu. Jeśli jednak szukacie powiewu świeżości w serii, możecie poczuć znużenie już po kilku godzinach.
PLUSY:
- Stabilne działanie i dobra optymalizacja.
- Przyzwoita oprawa wizualna i animacje.
- Powrót frakcji krasnoludów.
- Usprawniony system dyplomacji poprzez system Skarg.
MINUSY:
- Brak polskiej wersji językowej.
- Zbyt mało zmian względem poprzedniej części.
- Żmudna pętla rozgrywki w późniejszym etapie gry.
- Nierówny voice acting głównej bohaterki.