chrome N3wzr1K5z7

Cult of the Lamb: Woolhaven – Gdzie owce zimują

Zima zaskoczyła drogowców, a teraz zaskoczy też wasz kult. Massive Monster serwuje nam dodatek wielkości góry lodowej, ale czy warto odmrażać sobie dla niego racice?

Pamiętacie jeszcze Cult of the Lamb? Tę uroczą gra, w której składanie ofiar z dysydentów przeplataliśmy sadzeniem rzepy? Jeśli odłożyliście ten tytuł na półkę w 2022 roku, powrót do Woolhaven będzie jak zderzenie z rozpędzonym pługiem śnieżnym. To nie jest pakiet skórek dla znudzonych, to pełnoprawny, endgame’owy kolos, który mentalnie (i tematycznie) przypomina Monster Hunter World: Iceborne. Wymaga ukończenia podstawki, co już na starcie stawia mur dla niedzielnych graczy. Jeśli nie macie pod ręką save’a po pokonaniu czterech Biskupów, czeka was sporo nadrabiania.

Zimny chów

image 4

Głównym daniem jest tu Yngya – zapomniana bogini owiec, która budzi się z zimowego snu i, jak to bóstwa mają w zwyczaju, żąda od nas pracy po godzinach. Nowy biom, Woolhaven, to mroźna kraina, która zmienia zasady gry w survivalowy koszmar. Do tej pory martwiliście się o wiarę i głód? Słodkie czasy. Teraz dochodzi temperatura.asi wyznawcy zamieniają się w sople lodu szybciej, niż zdążycie powiedzieć „bałwan”. Budowanie pieców, onsenów i walka o opał to nowa codzienność. Brzmi jak wyzwanie? Owszem. Czy jest przyjemne? To zależy, czy lubicie, gdy gra kopie was w kostki.

System pór roku i pogody to ciekawa nowość, która wymusza zmianę przyzwyczajeń (zapomnijcie o łatwych uprawach), ale momentami balansuje na granicy frustracji. Mechanika ta odświeża formułę, owszem, ale też bezlitośnie obnaża starą bolączkę gry: mikrozarządzanie.

Korpo-Baranek

image 6

Tutaj dochodzimy do mojego głównego zarzutu. Mimo tony nowości (52 formy wyznawców, 17 budynków), wciąż czułem się jak pracownik biurowy, któremu szef dokłada obowiązków za tę samą pensję. Nowy budynek, Workhouse, miał w teorii zautomatyzować pewne procesy, ale w praktyce wciąż biegamy jak kot z pęcherzem, gasząc pożary (czasem dosłownie, częściej metaforycznie).

Twórcy dodali też ranczo. Możemy hodować rzadkie zwierzęta, zbierać wełnę, a w chwilach desperacji – mięso. Na papierze brzmi to jak Stardew Valley w wersji satanistycznej. W praktyce? Cieszy przez pierwsze dwie godziny. Potem levelowanie tych stworzeń staje się kolejnym obowiązkiem na liście „do odhaczenia”, a urok słodkich zwierzątek pryska, gdy te padają jak muchy z niewyjaśnionych przyczyn. Gra słabo komunikuje, czy zwierzak zamarzł, zdechł z głodu, czy po prostu miał dość twojego zarządzania.

Lochy i glitche

image 5

Kiedy już oderwiecie się od niańczenia owiec, ruszycie do dwóch nowych lochów. Góra i Jaskinie (opanowane przez Zgniliznę/Rot) są wizualnie świetne. Nowi przeciwnicy, w tym wilki służące Marchosiasowi, wymagają zmiany taktyki, a walka jest szybka i brutalna. Czasem może nawet zbyt szybka dla silnika gry. Zdarzało mi się wejść do komnaty, gdzie skrypty fabularne odpalały się równocześnie z atakiem hordy wrogów. Efekt? Dialogi przelatują, ja dostaję bęcki, a immersja idzie do piachu. Zdarzają się też spadki płynności i momenty, gdy wrogowie spawnują się z opóźnieniem, zmuszając nas do biegania w kółko jak idiota.

Na plus zasługuje oprawa audio. Muzyka ma w sobie coś z niepokojącego klimatu Imogen Heap – jest eterycznie, zimno i tajemniczo. To chyba najmocniejszy punkt budowania atmosfery w tym dodatku.

Woolhaven to dodatek obiektywnie imponujący rozmiarem, ale specyficzny w odbiorze. To więcej tego samego, tylko trudniej, zimniej i z większą ilością klikania. Jeśli kochacie pętlę rozgrywki z podstawki, będziecie wniebowzięci. Jeśli jednak liczyliście, że Massive Monster naprawi problem nużącego mikrozarządzania w późnych etapach gry – srogo się zawiedziecie. To solidna porcja contentu, ale podana na zimno i z lekkim posmakiem grindu.

Rozgrywka
Grafika
Dźwięk
Przyjemność z gry
  • Gatunek: roguelite / symulator kultu
  • Producent: Massive Monster

PLUSY:

  • Ogromna ilość nowej zawartości (budynki, formy, dekoracje).
  • Klimatyczna ścieżka dźwiękowa i „zimowa” atmosfera.
  • Mechanika zimna faktycznie zmienia sposób gry, a nie jest tylko nakładką graficzną.
  • Wymagający poziom trudności (dla weteranów).

MINUSY:

  • Dostępny dopiero po ukończeniu podstawki (wysoki próg wejścia).
  • Problemy techniczne (glitche w dialogach, opóźniony spawn).
  • Ranczo i hodowla szybko stają się nudnym obowiązkiem.
  • Mikrozarządzanie nadal bywa uciążliwe; Baranek wciąż jest chłopcem na posyłki.

Woolhaven możecie kupić na Steamie za 71,99 zł.

Nasza ocena jakości
Ocena użytkowników:
[Oddanych głosów: 1 Średnia ocena: 5]

Podobne wpisy

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *