legacy of kain ascendance 129ke

Legacy of Kain: Ascendance – Powrót, którego nie chcieliśmy

Legacy of Kain to seria, która od dekad żyje w zbiorowej pamięci fanów jako coś wyjątkowego — mroczna, narracyjnie skomplikowana, głęboko zakorzeniona we własnej mitologii. Soul Reaver, Defiance, Blood Omen — tytuły, które dla wielu definiowały pewną epokę. Ascendance miało być powrotem. Jest rozczarowaniem.

Bit Bot Media, zleceniobiorca Crystal Dynamics, dostarczył grę, która pod niemal każdym względem zawodzi — jako platformer 2D, jako kontynuacja serii i jako punkt wyjścia do ewentualnego odrodzenia marki.

Fabuła: retcon…

image 9

Centralnym problemem Ascendance jest jego podejście do lore’u. Crystal Dynamics zapowiedziało grę jako kanoniczną — co w praktyce oznacza pełny retkon wydarzeń od Soul Reaver wzwyż. Wprowadzona postać Elaleth, siostry Raziela, zostaje retrospektywnie wpleciona w każdy kluczowy moment serii: to ona namówiła Kaina do wskrzeszenia inkwizytorów sarafańskich jako swoich poruczników, to ona była katalizatorem rozwoju skrzydeł Raziela, to ona — znając konsekwencje — zachęciła go do ich pokazania Kainowi. Innymi słowy: wszystko, co wiedzieliśmy o motywacjach i agencji głównych bohaterów, zostaje unieważnione na rzecz narracji zemsty nowej postaci.

Sam scenariusz adaptuje materiał z tie-inowego komiksu The Dead Shall Rise i nie robi tego lepiej niż oryginał. Dialogi balansują między pretensjonalnym patosem a fandomową fanfikcją, a liczne sekwencje fabularne — w tym kilka rozgrywanych w trybie 3D — są czystym wypełniaczem. Osobnym przypadkiem jest scena z Ariel w wykonaniu Anny Gunn, której obecność sprowadzono do roli prowadzącej quiz o strażnikach Filarów z Blood Omen. To zmarnowanie zarówno aktorki, jak i jednego z dwunastu rozdziałów gry.

Gra kończy się zapowiedzią sequela. Biorąc pod uwagę odbiór, to śmiały plan.

Rozgrywka

image 10

Platforming 2D w Ascendance ma ambicje — rotacja między trzema grywalnymi postaciami (Elaleth, Raziel, Kain), każda z własnym zestawem umiejętności, brzmi zachęcająco na papierze. W praktyce różnice między postaciami są zbyt płytkie, żeby nadać rozgrywce prawdziwy charakter. Elaleth dysponuje powietrznym dashem i uderzeniem z powietrza, Raziel w ludzkiej formie wykonuje niezręczne przetoczenia i później zyskuje kiepsko działające skrzydła, Kain jest najbardziej satysfakcjonujący — jego animacja telekinetycznego wysysania krwi to jeden z nielicznych momentów, gdy gra wydaje się pamiętać, w jakiej serii istnieje.

System walki ogranicza się do indywidualnych uderzeń mieczem — bez combo, bez głębi. Parowanie istnieje, ale jest zawodne i nie daje poczucia kontroli. Przeciwnicy są nieliczni gatunkowo: skaczący wróg ze słabo telegrafowanymi atakami, latające stworzenia będące recolorowymi bliźniakami siebie nawzajem, łucznicy irytujący bardziej niż groźni. Mechanika odżywiania krwią — wysysanie z pokonanych wrogów lub przypadkowych cywilów w celu uzupełnienia zdrowia — ma potencjał, ale szybko degeneruje się do klikania w czerwone orby zastępujące wrogów wszędzie tam, gdzie twórcy nie mieli pomysłu na nic innego.

Sekcje z lotem Raziela w jego wampirzej formie powinny być fanservice’owym świętem. Są frustrującym testem cierpliwości — postać jest ciężka, reakcja na przyciski niedokładna, a wiele momentów wymaga zwykłego maszowania skoku w nadziei na uzyskanie wysokości.

Projekt poziomów: generyczny do bólu

image 11

Poziomy są krótkie, ale ich krótkość nie jest zaletą — to wynik braku pomysłu, nie dyscypliny projektowej. Środowiska nie budują poczucia miejsca charakterystycznego dla Nosgoth. Układ poszczególnych sekcji sprawia wrażenie losowego zestawienia elementów bez narracyjnego czy wizualnego uzasadnienia. Znajdźki i lore pieces istnieją, ale ich treść rzadko jest warta poszukiwania.

Nieliczne etapy wypadają znośnie — głównie te z ciekawszym oświetleniem lub momentami platformingowymi, które przez chwilę zahaczają o coś przypominającego projekt z intencją. To jednak wyjątki potwierdzające regułę.

Oprawa: niezgodna ze sobą

Ascendance nie może zdecydować, jak chce wyglądać. Podstawowy pixel art jest przeciętny, choć efekty oświetlenia go ratują. Przerywniki animowane utrzymane są w anime-stylizowanej estetyce, która nie pasuje do reszty i wykonana jest poniżej oczekiwań. Absolutnie najlepsze wizualnie są sekwencje w stylu demake’u PS1 — szczególnie sceny z Kainem w sarafańskich kryptach. Wyglądają znakomicie i sprawiają, że żałuje się, że cała gra nie poszła w tym kierunku.

Muzyka Celldwellera — zamiast kontynuować nastrój złożonych, ambientowych partytur poprzednich gier serii — serwuje napastliwy nu-metal, który kłóci się z tonem Nosgoth zamiast go wzmacniać. Nawet klasyczny motyw Ozar Midrashim zostaje przez nią potraktowany bez należytego szacunku.

Aktorstwo głosowe: jedyna jasna strona

Powrót niemal całej oryginalnej obsady głosowej to fakt godny docenienia. Simon Templeman jako Kain, Richard Doyle jako Moebius, Anna Gunn jako Ariel — wszyscy są na miejscu i ich obecność przypomina, czym ta seria potrafiła być. Michael Bell jako Raziel brzmi jak człowiek, którym jest — osiemdziesięciosiedmioletni aktor, który nie miał kontaktu z rolą od ponad dwóch dekad. Jest to odczuwalne, choć sam fakt jego powrotu zasługuje na szacunek.

Nowi aktorzy w nowych rolach wypadają znacznie słabiej, co częściowo może być kwestią reżyserii i budżetu, a częściowo — scenariusza, z którym trudno cokolwiek zrobić.

Ocena końcowa

Legacy of Kain: Ascendance to gra, która miała być sondą sprawdzającą zainteresowanie serią przed potencjalnym większym projektem. Jeśli był to test — nie zdał. Słaby platformer z jałowym projektem poziomów, zawodnym systemem walki i fabułą, która aktywnie szkodzi mitologii, którą miała honorować. Jedyną rzeczą, której Ascendance nie marnuje, jest obsada głosowa — i to właśnie sprawia, że całość boli bardziej niż gdyby twórcy zaczęli od zera z nowymi postaciami.

Fani serii znajdą więcej satysfakcji w niedawno wydanych remasterach. Nowi gracze nie powinni zaczynać przygody z Nosgoth od tego tytułu.

Rozgrywka
Grafika
Dźwięk
Przyjemność z gry

Ocena: 5/10

Nasza ocena jakości
Ocena użytkowników:
[Oddanych głosów: 0 Średnia ocena: 0]

Podobne wpisy

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *