chrome coDUJp2NRH

Scott Pilgrim EX – Powrót do Toronto, którego nikt nie potrzebował, a każdy sprawdzi

Scott Pilgrim jako marka osiągnął już wiek, w którym w większości cywilizowanych krajów może legalnie kupować alkohol. Od debiutu komiksu minęły dwie dekady, a od premiery filmu i pierwotnej gry – szesnaście lat. W świecie elektronicznej rozrywki to cała epoka. Nic więc dziwnego, że studio Tribute Games, mające na koncie udane TMNT: Shredder’s Revenge, postanowiło sięgnąć po ten tytuł. Scott Pilgrim EX nie jest jednak prostym remasterem; to próba redefinicji formuły, która gra na nostalgii, jednocześnie starając się nadążyć za współczesnymi standardami gatunku beat ’em up.

Fabuła jako pretekst

image 5

Narracja w Scott Pilgrim EX jest, zgodnie z tradycją gatunku, pretekstowa i osadzona w oparach absurdu. Przenosimy się do Toronto roku 20XX. Zespół Sex Bob-omb przygotowuje się do koncertu, gdy nagle Metal Scott – antagonista wyglądający, jakby uciekł z planu Mega Man X – porywa członków kapeli wraz z instrumentami. Scott, oszczędzony przez los, musi ruszyć na ratunek.

Scenariusz rzuca nas przeciwko trzem frakcjom kontrolującym miasto: Weganom, Robotom oraz Demonom. Całość doprawiona jest podróżami w czasie i przestrzeni, co pozwala twórcom na żonglowanie stylistyką. Choć dialogi bywają zabawne w swojej prostocie (pytanie partnera w kooperacji: „Chcesz obić Wegan?” zawsze spotyka się z twierdzącą odpowiedzią), historia służy tu jedynie jako spoiwo dla kolejnych potyczek. Czuć tu rękę Bryana Lee O’Malleya – humor jest suchy, a nawiązania do popkultury gęste.

Mechanika walki i ewolucja zestawu postaci

image 6

Największą zmianą względem oryginału z 2010 roku jest lista grywalnych postaci. Obok oczywistego duetu Scott i Ramona, Tribute Games oddaje w ręce graczy byłych złoczyńców. Do dyspozycji mamy m.in. Roxie, Matthew Patela, Lucasa Lee czy Gideona Gravesa. Każda z tych postaci wnosi do rozgrywki odmienny archetyp znany z bijatyk:

  • Scott to postać zbalansowana, idealna na start.
  • Ramona dzięki swojemu młotowi dominuje na średnim dystansie.
  • Matthew Patel funkcjonuje jako tzw. „puppet character”, co w gatunku chodzonych bijatyk jest rzadko spotykanym i odświeżającym rozwiązaniem.
  • Lucas Lee to typowy siłacz („grappler”), a Roxie stawia na mobilność typową dla ninja.

System walki opiera się na łączeniu lekkich i ciężkich ataków, ale EX kładzie znacznie większy nacisk na zarządzanie punktami Guts Points (GP). Pozwalają one na wyprowadzanie ataków specjalnych oraz korzystanie z asyst. Te ostatnie bywają niezbalansowane – o ile bliźniaki Katayanagi oferują mizerne leczenie, o tyle wezwanie Young Neila potrafi w kilka sekund wyczyścić ekran z bossa.

Sprawdź na jakie inne gry ze świata komiksów warto czekać w 2026 roku.

Warto odnotować, że Scott Pilgrim EX jest grą szybszą i bardziej responsywną niż jej pierwowzór. Wprowadzono zaawansowane techniki, takie jak szybkie uniki (quick stepping) czy przerywanie animacji atakami specjalnymi. Nie jest to poziom głębi znany ze Streets of Rage 4, ale w kategorii czystej, arcade’owej satysfakcji, Tribute Games wykonało poprawną rzemieślniczą robotę.

Toronto jako otwarty organizm

image 7

Zamiast klasycznego podziału na poziomy, autorzy zaserwowali nam konstrukcję wzorowaną na River City Ransom. Toronto w wersji EX to połączony system lokacji, po których możemy się swobodnie poruszać. Odwiedzamy lodowe jaskinie, dzielnice handlowe czy kluby, a mapa świata jest czytelna i wzbogacona o zadania poboczne.

Elementy RPG odgrywają tu kluczową rolę. Pokonani przeciwnicy upuszczają monety, które wydajemy w sklepach na jedzenie (leczenie i stałe statystyki) oraz sprzęt. System ten ma jednak swoje mankamenty w trybie kooperacji – o ile ekwipunek odblokowuje się dla obu graczy, o tyle statystyki z „kaset wideo” bonusują tylko nabywcę. Może to prowadzić do sytuacji, w której jeden gracz staje się maszyną do zabijania, a drugi jedynie statystą.

Audiowizualna nostalgia

image 4

Pod względem oprawy, gra to najwyższa półka pixel artu. Detale w tłach, animacje postaci i liczne „mrugnięcia okiem” do fanów retro (checkpointy w stylu Sonica, nawiązania do Castlevanii czy Mortal Kombat) sprawiają, że eksploracja sprawia przyjemność. Powrót zespołu Anamanaguchi do stworzenia ścieżki dźwiękowej był strzałem w dziesiątkę. Chiptune’owe brzmienia idealnie komponują się z chaosem na ekranie, choć trzeba przyznać, że po kilku godzinach grindu w tych samych lokacjach, motywy muzyczne mogą stać się nużące.

Moja opinia

Scott Pilgrim EX to solidny, profesjonalnie przygotowany produkt, który doskonale rozumie swoją tożsamość. To gra o przeszłości, stworzona dla osób, które tę przeszłość pamiętają, ale oczekują od dzisiejszych produkcji nieco więcej wygody. Nie rewolucjonizuje gatunku, a niektóre problemy z kolizją obiektów (whiffing) przy błędnym ustawieniu w osi Y wciąż potrafią irytować. Niemniej, jako pozycja do przejścia w jeden lub dwa wieczory ze znajomym, sprawdza się bardzo dobrze. To „comfort food” dla pokolenia milenialsów – znajome, smaczne, choć może nieco zbyt zachowawcze. Duży minus to niestety brak polskiej wersji językowej.

Nasza ocena jakości
Ocena użytkowników:
[Oddanych głosów: 0 Średnia ocena: 0]

Podobne wpisy

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *