Spirit of the North 2 key art no logo

Recenzja dnia: Spirit of the North 2

Nie jestem typem gracza, który potrzebuje nieustannego napięcia. Czasem po prostu chcę się wyciszyć – popatrzeć na krajobrazy, posłuchać muzyki, przeżyć coś bez pośpiechu. Pierwsza część Spirit of the North dawała mi dokładnie to. Lis, nordycki klimat, subtelna opowieść bez słów – to działało. Dlatego z dużym entuzjazmem odpaliłem Spirit of the North 2, które miało być „więcej i lepiej”. Po kilku dniach z grą… mam mieszane uczucia. Serio.

Zacznijmy od tego, co działa.

image 9

Gra wciąż wygląda pięknie. Ba, wygląda jeszcze lepiej. Każdy biom – od zielonych równin po skute lodem szczyty – to mały pejzaż godny tapety na pulpit. Kilka razy po prostu wlazłem na najwyższy punkt i siedziałem, patrząc. Taki cyfrowy zen. Do tego dochodzi muzyka, która idealnie się wpasowuje – cicha, ambientowa, z drobnym zgrzytem napięcia w walkach z bossami. Klimat jest. To trzeba oddać twórcom.

Ale potem… no właśnie.

Gra przeszła na otwarty świat. Niby fajnie – większa skala, więcej swobody. W praktyce jednak wyszło to jak z tym kotletem schabowym wielkości pizzy – brzmi świetnie, ale po trzecim kęsie masz dość. Eksploracja? Nużąca. Wszystko wygląda pięknie, ale szybko odkrywasz, że chodzi się po pustych przestrzeniach. Lokacje niby inne, ale czuć kopiuj-wklej. Miejsca „interesujące” nie mają zbyt wiele do zaoferowania – a to zagadka do rozwiązania w 10 sekund, a to kolejny Wisp do zebrania.

I tu tkwi problem. Żeby ruszyć fabułę, musisz zbierać te cholerne „Spirit Wisps”. Po każdej większej sekcji gra wypycha cię z powrotem do świata, żebyś znów biegał i szukał. Im dalej, tym więcej ich potrzeba. Czułem się jak listonosz, który zapomniał, gdzie zostawił paczki.

Na domiar złego – bugi.

image 10

Gra nie wywaliła mi się ani razu, ale to nie znaczy, że działa gładko. Zdarzały się braki muzyki po śmierci (cisza jak po imprezie), problemy z oświetleniem (kompletny mrok, mimo że wcześniej było jasno) i najbardziej irytujące – boss, który… przestaje atakować. Nie da się go wtedy pokonać, więc restart. I jeszcze raz. I jeszcze. Serio, jedno starcie zajęło mi ponad 2 godziny przez te błędy.

Czy mimo to polecam?

Zależy. Jeśli uwielbiasz pierwszą część i chcesz więcej tego samego, ale w większym formacie – możesz spróbować. Ale miej świadomość, że większe nie znaczy lepsze. Ja mam wrażenie, że Infuse Studio się trochę zapędziło. To nie jest zła gra. To gra z potencjałem, który tonie w nudzie i niedoróbkach.

Wolałbym, żeby zamiast otwartego świata zrobili bardziej dopracowaną liniową przygodę. Mniej biegania, więcej esencji.

image 11

Na dziś? Daję lisowi czas. Może wrócę po patchu. Ale póki co, niech biega sam.

Plusy:

  • przepiękne krajobrazy
  • relaksująca muzyka
  • ciekawa atmosfera nordyckiej opowieści

Minusy:

  • nudna eksploracja
  • powtarzalność i sztuczne wydłużanie
  • irytujące błędy techniczne

Moja ocena? 7/10 z szansą na więcej, jeśli twórcy jeszcze poprawię tę grę.

Rozgrywka
Grafika
Dźwięk
Przyjemność z gry

Follow us on Google News

Nasza ocena jakości
Ocena użytkowników:
[Oddanych głosów: 0 Średnia ocena: 0]

Podobne wpisy

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *